Reklama
  • Poniedziałek, 6 czerwca 2016 (13:05)

    Jak rozpoznać i łagodzić nadchodzącą menopauzę

Menopauza dopada przeciętną Polkę w wieku 52 lat. Jednak symptomy związane z niedoborem estrogenów wiele kobiet odczuwa nawet przez kilka lat przed ostatnią miesiączką. O tym, jak je rozpoznać i łagodzić, z prof. Romualdem Dębskim rozmawia Katarzyna Koper

PANI: Co to jest perimenopauza i co na nią wskazuje?

Prof. Romuald Dębski: To okres około dwóch lat poprzedzający ostatnią miesiączkę. Ale ponieważ nigdy nie wiemy, która będzie ostatnia, to nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić dolnej granicy wiekowej dla tego etapu.

Reklama

W tym czasie kobieta ma jeszcze regularne cykle, choć przeważnie są one nieco skrócone. Częściej zdarzają się bezowulacyjne, czyli takie, podczas których nie dochodzi do uwolnienia komórki jajowej, a więc niemożliwe jest także zapłodnienie.

Zdarza się także, że menstruacja zatrzymuje się na jakiś czas, a zaraz potem pojawiają się miesiączki krwotoczne. Jeśli oznaczymy stężenie hormonów płciowych, to prawdopodobnie okaże się, że ilość estrogenów jest jeszcze zupełnie prawidłowa.

Podwyższony jest już bowiem poziom wydzielanego przez przysadkę mózgową hormonu FSH, który pobudza dojrzewanie pęcherzyków Graafa i produkcję estrogenów. Natomiast stężenie białka AMH mówiącego o rezerwie jajnikowej, czyli ilości tzw. antralnych pęcherzyków jajnikowych, które są zdolne do wzrostu pod wpływem naturalnych gonadotropin, może być poniżej normy.

Pomimo prawidłowego stężenia estrogenów część kobiet już w okresie perimenopauzy zaczyna odczuwać tzw. objawy wypadowe związane z niedoborem estrogenów.

Bywają one subtelne, jak senność, ale potrafią też być bardzo uciążliwe, jak na przykład: uderzenia gorąca, zlewne poty, kołatanie serca, niestabilność nastroju.

Można im zapobiec lub je złagodzić?

Oczywiście. Dlatego warto porozmawiać o nich z ginekologiem. W przypadku nasilonych dolegliwości najskuteczniejszym rozwiązaniem jest terapia hormonalna, która koryguje nieprawidłowości.

Na naszym rynku są dwa specjalistyczne preparaty antykoncepcyjne zawierające naturalny estradiol, przeznaczone właśnie dla kobiet w okresie perimenopauzy, które oprócz działania typowo antykoncepcyjnego, czyli hamowania owulacji, podtrzymują status hormonalny kobiety i znakomicie radzą sobie ze znoszeniem uciążliwych objawów, o których mówiliśmy.

Ich dodatkową zaletą jest wyraźne zmniejszanie intensywności miesiączek, które w okresie perimenopauzy stają się często bardziej obfite. Skład tych tabletek opiera się na estradiolu, tak jak w przypadku preparatów stosowanych w hormonalnej terapii zastępczej (HTZ).

W jednym z tych preparatów dawka hormonów jest zmienna w zależności od dnia cyklu. Kobieta przez pierwsze kilka dni cyklu otrzymuje sam estradiol, a później estradiol plus progestagen. Chodzi o to, by odwzorować naturalny cykl hormonalny, gdy w pierwszej fazie dominują estrogeny, a w drugiej dołącza do nich progesteron.

Czy są jakieś ograniczenia przy ich stosowaniu?

Takie same jak w przypadku hormonalnej terapii zastępczej. Już wiemy, że HTZ to nie cukierki, które można zażywać bezpiecznie do końca życia. Dlatego nie zalecamy jej wszystkim kobietom tylko dlatego, że wchodzą w okres klimakterium, ale wyłącznie tym, które mają ku temu wskazania.

Są nimi uciążliwe objawy wypadowe oraz choroby, w przypadku których niedobór estrogenów pogarsza stan pacjentki, na przykład osteoporoza czy zmiany zanikowe błon śluzowych układu moczowo-płciowego, których następstwem są: suchość pochwy, pieczenie, przewlekłe podrażnienie, nawracające stany zapalne pochwy czy pęcherza moczowego, uczucie nagłego parcia na pęcherz.

Wiemy, że kobiety palące papierosy, które przekroczyły 35. rok życia, powinny zrezygnować z pigułki ze względu na wyraźny wzrost ryzyka powikłań zakrzepowo-zatorowych. Czy ma Pan dla nich jakąś bezpieczną opcję terapeutyczną?

Gorąco zachęcam wszystkie swoje palące pacjentki, aby zerwały z nałogiem, ale – niestety – skuteczność tego apelu jest niewielka. Akurat tak się składa, że tzw. tabletka przejściowa jest dla nich bezpieczniejsza niż zwykła pigułka antykoncepcyjna zawierająca etynyloestradiol, który jest syntetyczną pochodną estradiolu.

To właśnie etynyloestradiol zwiększa ryzyko powikłań zakrzepowo-zatorowych, których konsekwencją może być zawał serca lub udar mózgu.

Czysty estradiol tego ryzyka nie podnosi, przeciwnie – obniża je. Dlatego pigułka przejściowa wydaje się dla nich idealnym rozwiązaniem.

Kobiety w okresie okołomenopauzalnym zauważają, że ich dotychczas bezproblemowe ciało nagle odmawia posłuszeństwa. Pojawia się wiele problemów naraz: niedoczynność lub nadczynność tarczycy, osteoporoza, uciążliwe uczucie suchości pochwy, obniżenie odporności, nadciśnienie, cukrzyca.

Do tego wyraźnie zwiększona skłonność do tycia i te nieszczęsne objawy wypadowe, które potrafią uprzykrzyć życie. Dlaczego to wszystko spada nam na głowę w jednym momencie?

Tak się niestety składa, że w okresie menopauzy wyraźnie ulegają przyspieszeniu procesy związane ze starzeniem się organizmu. Kiedy zaczyna brakować estrogenów, zauważamy, jak wielka jest ich rola w utrzymaniu homeostazy, czyli stanu równowagi organizmu.

Estrogeny kojarzą się większości ludzi z miesiączką i ciążą, tymczasem receptory estrogenowe są rozsiane po całym organizmie. Znajdują się w jajnikach, macicy, pochwie, gruczołach sutkowych, ale także w skórze, kościach, mięśniach, ogromnie dużo jest ich w mózgu. Dlatego gdy przychodzi menopauza, panie obserwują przyspieszone wiotczenie skóry, pogorszenie pamięci i koncentracji.

Niektóre narzekają na zwiększoną skłonność do infekcji układu moczowo-płciowego, co jest związane z pojawieniem się w tym rejonie tzw. zmian atroficznych, czyli zanikowych. Błony śluzowe są wysuszone, podatne na mikrourazy i zakażenia.

Uczucie suchości zniechęca wiele kobiet do współżycia, bo nierzadko z tego powodu staje się ono bolesne. Jeśli chodzi o skłonność do tycia, to raczej nie jest to kwestia estrogenów, lecz spowolnienia metabolizmu, które postępuje wraz z wiekiem. Istnieje na to tylko jedna rada: jeść mniej albo zwiększyć aktywność fizyczną.

Zastanówmy się jednak, czy to się nam na pewno opłaca. Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że otyłe kobiety łagodniej przechodzą menopauzę niż szczupłe?

To prawda, bo tkanka tłuszczowa sama produkuje substancje podobne do estradiolu, które aktywizują receptory estrogenowe, i prawdopodobnie dlatego kobiety otyłe rzadziej cierpią z powodu utrudniających życie objawów wypadowych. Rzadziej też mają osteoporozę. Ale za to muszą się liczyć ze zwiększonym ryzykiem zaburzeń metabolicznych, takich jak cukrzyca typu 2, i chorób sercowo-naczyniowych, jak nadciśnienie, zawał serca czy udar mózgu.

Z otyłością wiąże się także prawdopodobieństwo wystąpienia wielu nowotworów. Warto też wiedzieć, że osoby otyłe, kiedy już zachorują na nowotwór, na przykład raka piersi, gorzej reagują na leczenie. Dlatego mimo wszystko łatwiej leczyć objawy wypadowe niż te wszystkie choroby, które są konsekwencją otyłości.

Skoro ta nieszczęsna menopauza tak komplikuje nam życie, to może są jakieś sposoby, by ją odsunąć w czasie: dieta, aktywność fizyczna?

Nie mam w tej sprawie dobrych wiadomości. Z całą pewnością warto zdrowo się odżywiać i uprawiać aktywność fizyczną, bo to pozytywnie wpływa na ogólną kondycję organizmu i zmniejsza ryzyko wielu chorób.

Zdrowa dieta, bogata w antyoksydanty, których jest szczególnie dużo w warzywach i owocach, spowalnia procesy starzenia na poziomie komórkowym, poprawia mechanizmy obronne niezbędne do identyfikacji błędów w DNA, które mogą być początkiem choroby nowotworowej, ale – niestety – nie odsuwa menopauzy w czasie.

A antykoncepcja hormonalna? Przecież kobieta, która przez kilka lub kilkanaście lat swojego życia łykała pigułki, miała znacznie mniej owulacji niż ta, która ich nie zażywała. To nie jest tak, że zaoszczędzone komórki jajowe wydłużają życie jajników?

Kiedyś rzeczywiście tak uważano. Okazało się jednak, że to błędna hipoteza. Mogłaby zresztą sugerować, że pacjentki, które nie mogą zajść w ciążę i poddają się stymulacji jajników, będącej częścią procedury in vitro, szybciej wchodzą w okres menopauzy.

Tak nie jest, mimo że to oznacza większą „eksploatację” jajników, bo podczas takiego cyklu dojrzewa nie jedna komórka jajowa, ale kilka lub kilkanaście. Otóż przychodząca na świat dziewczynka dysponuje 4 mln komórek jajowych, a w ciągu życia ma tylko około 400 cykli miesiączkowych.

To oznacza, że jako kobieta co miesiąc traci kilka tysięcy komórek jajowych. Przy tym utrata czy zaoszczędzenie kilkudziesięciu z nich jest bez znaczenia, jeśli chodzi o czas wystąpienia klimakterium.

No dobrze, ale co z tymi kobietami, które menopauza zaskoczyła?

Wydaje się, że cała filozofia powstrzymania kaskady niekorzystnych zmian w organizmie związanych z przekwitaniem polega na niedopuszczeniu do niedoboru estrogenów. Trzeba interweniować wcześnie, właśnie w okresie perimenopauzy, kiedy zauważymy pierwsze symptomy zbliżającej się menopauzy.

Jeśli pojawiły się objawy wypadowe, osteoporoza lub dolegliwości związane z atrofią błon śluzowych, to powinno się rozważyć stosowanie HTZ. Nie można jednak tej decyzji zbyt długo odkładać, bo badania pokazują, że korzyści z terapii są największe, gdy od ostatniej miesiączki do rozpoczęcia terapii upłynęło niewiele czasu.

Zalecenia międzynarodowych towarzystw ginekologicznych mówią, że nie ma sensu ordynować terapii, gdy od ostatniej miesiączki upłynęło więcej niż 10 lat. Z moich osobistych doświadczeń wynika, że najlepiej, aby ten okres nie przekraczał pięciu lat.

A optymalne rozwiązanie to płynne przejście z terapii przejściowej dla kobiet w okresie perimenopauzy do typowych preparatów HTZ. Jeśli oczywiście są ku temu wskazania i nie ma przeciwwskazań.

Które kobiety nie mogą stosować HTZ?

Przede wszystkim pacjentki, które przeszły epizod choroby zakrzepowo-zatorowej, są chore na hormonozależny nowotwór piersi lub endometrium. Ostrożność jest zalecana także u pań, które mają chorych na te nowotwory wśród bliskich krewnych.

Pacjentkom z wrzodami żołądka, które mogą mieć problem z tolerancją doustnych preparatów hormonalnych, zaleciłbym przezskórne, czyli w postaci plastrów. Natomiast panie, które zdecydują się na HTZ, muszą podejść do tego odpowiedzialnie i regularnie badać piersi, robić cytologię oraz USG ginekologiczne.

Wcześnie rozpoczęta terapia wpływa korzystnie na naczynia krwionośne, co oddala ryzyko chorób sercowo -naczyniowych, poprawia samopoczucie pacjentki i kondycję skóry. Niektóre badania potwierdzają nawet, że suplementowanie estrogenów w tym okresie zmniejsza ryzyko choroby Alzheimera.

Natomiast gdy sięgamy po HTZ po kilku latach od ostatniej miesiączki, kiedy w naczyniach są już widoczne zmiany miażdżycowe, hormony mogą wręcz zaszkodzić. Próba rozszerzenia naczynia z blaszką miażdżycową może doprowadzić do jej rozerwania, co zwiększa prawdopodobieństwo zawału serca, udaru mózgu i zakrzepicy.

W takiej sytuacji można przepisać kobiecie jedynie preparat hormonalny działający miejscowo, czyli np. w postaci dopochwowej globulki lub kremu z estrogenem, które poprawiają komfort pacjentek ze zmianami zanikowymi będącymi skutkiem braku estrogenów. Trzeba jednak pamiętać o ich rozsądnym dawkowaniu, bo mają kwaśne podłoże i jeśli przesadzimy z dawką, mogą podrażnić delikatne błony śluzowe i wywołać dotkliwe pieczenie.

Kobiety w okresie menopauzy powinny je stosować na kilka dni przed badaniem cytologicznym, aby w ten sposób przygotować szyjkę macicy do pobrania wymazu. W przeciwnym razie badanie może być niemiarodajne. Na rynku jest też wiele preparatów, które skutecznie łagodzą dolegliwości związane z atrofią urogenitalną i nie zawierają hormonów.

Ich składnikiem jest kwas hialuronowy, który bardzo silnie wiąże wodę w miejscu podania.

W aptekach jest mnóstwo preparatów z fitoestrogenami, które mają łagodzić dolegliwości menopauzalne. Warto po nie sięgać?

Proszę zwrócić uwagę, że nie są one lekami, lecz mają status suplementów diety. Oznacza to, że nie stoją za nimi żadne poważne badania kliniczne potwierdzające ich skuteczność i gwarantujące bezpieczeństwo.

Fitoestrogeny nazywane są estrogenami roślinnymi ze względu na zbliżoną budowę, mają jednak znacznie słabsze działanie. Podawane w małych dawkach są nieskuteczne. Natomiast duże dawki, które mają szansę wywołać efekt, o jaki nam chodzi, dają takie same skutki uboczne jak estrogeny.

Dlatego jeśli kobieta źle się czuje, to lepiej, aby porozmawiała o tym z ginekologiem. HTZ jest najwygodniejszym antidotum na dolegliwości związane z menopauzą, ale nie jedynym. W sytuacji gdy są przeciwwskazania do terapii hormonalnej, możemy przepisać lek wycelowany w konkretne objawy, np. naczynioruchowe, takie jak: kołatanie serca, uderzenia gorąca, zlewne poty, bezsenność czy osteoporozę.

To znacznie rozsądniejsze rozwiązanie niż zażywanie na własną rękę preparatów, które raczej nie pomogą, a mogą zaszkodzić.

Prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski jest specjalistą w zakresie położnictwa, ginekologii, endokrynologii, ultrasonografii i diagnostyki prenatalnej. Kieruje II Kliniką Położnictwa i Ginekologii CMKP w Warszawie.

Kiedy warto pomyśleć o hormonach?

• Jeżeli miesiączki są częstsze, nieregularne lub zanikają, a pojawiają się pierwsze objawy niedoboru estrogenów.

• Krwawienia stają się bardzo obfite.

• Gdy odczuwamy fizyczne lub psychiczne objawy związane z niedoborem estrogenów: uderzenia gorąca, intensywne pocenie, kołatanie serca, zaburzenia koncentracji i snu, rozdrażnienie.

• Nie później niż do 10 lat po menopauzie.

Dieta dla dojrzałych

Zadbaj, by w skład każdego posiłku wchodziły warzywa lub owoce (najlepiej surowe).

Postaw na pełnowartościowe białko. Nie musisz jeść codziennie mięsa (z tłustego czerwonego najlepiej zrezygnuj), wystarczy, że znajdzie się na twoim talerzu dwa razy w tygodniu. Zamiast niego wprowadź do diety warzywa strączkowe (fasolę, soję, soczewicę), które zawierają sporo błonnika oraz sterole i stanole roślinne – substancje, które pomagają obniżyć stężenie cholesterolu we krwi.

Przynajmniej dwa razy w tygodniu jedz ryby (najlepiej tłuste, morskie), które są znakomitym źródłem kwasów omega-3 poprawiających funkcjonowanie układu krążenia i mózgu. Znajdziesz je także w orzechach oraz nasionach, np. siemieniu lnianym.

Ogranicz używanie soli kuchennej, zastąp ją przyprawami.

Unikaj węglowodanów prostych, czyli cukru pod każdą postacią, słodyczy (zamiast nich jedz orzechy) oraz białego pieczywa (wybieraj pełnoziarniste).

Pilnuj, by w twojej diecie było wystarczająco dużo potrzebnego kościom wapnia. Jego najlepszym źródłem jest mleko i jego przetwory. Kupuj takie o średniej zawartości tłuszczów (1,5-2 proc.), bo to całkowicie odtłuszczone nie zawiera witaminy D niezbędnej do przyswajania wapnia.

Ogranicz picie kawy i mocnej herbaty, które obniżają wchłanianie wapnia.

Tłuszcze zwierzęce, np. masło, zamień na oleje roślinne dobrej jakości.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Zobacz również

  • Dokucza ci rozdrażnienie, miewasz uderzenia gorąca albo problemy ze snem? Wypróbuj aromaterapię! Zabiegi z użyciem intensywnie pachnących olejków nie tylko odprężą cię i zrelaksują, ale też... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.